Algierska Sahara

Algieria.Tin Merzouga

Drodzy Czytelnicy Jaśkowego bloga!
Skoro na niego zaglądacie, zapewne tak jak mnie, uwiodły Was pustynne opowieści. Zazdroszczę Jaśkowi włóczęgi z przyczepką gdzie oczy poniosą, niegdyś też tak wędrowałam i są to jedne z najlepszych moich podróżniczych wspomnień.Pustynie mają to do siebie, że „wciągają” i chce się więcej i jeszcze piękniej i ciekawiej.

Kilka pustyń już widziałam, ale ta, na którą chcę Was zaprosić, jest najbardziej niezwykła –to Tadrart, algierska część Sahary leżąca na południowym wschodzie tego największego afrykańskiego kraju,przy granicy z Libią i Nigrem.

Pustynię zobaczyliśmy w kilkuosobowej grupie, w towarzystwie rozśpiewanych i żywiołowych Tuaregów. W Algierii jest spokojnie, a na pustyni – pod opieką Tuaregów – bezpiecznie. Przez 9 dni spotkaliśmy zaledwie 2-3 ekipy podobne do naszej, kilka wojskowych posterunków, obóz nomadów i karawanę. Poza tym byliśmy tylko my i wydmy, labirynty, okna, łuki skalne.

Tuaregowie są przemili i pogodni, cieszą się życiem i wyrażają to w każdej wolnej chwili tańcem, śpiewem i żartami.

width="2140"

Charyzmatyczny i intrygujący różnymi obliczami szef Tuaregów – Mohammed.

Tuaregowie umilali nam wieczory grając i śpiewając przy ognisku; nie miałam pojęcia, że ich pieśni (bardzo długie, tworzone dla siebie, a nie z myślą o wymogach mediów) są takie piękne.

Popadało i pustynia od razu zrobiła się zielona. Październik mogę na taką wyprawę szczerze polecić – w dzień bardzo ciepło, ale niespecjalnie męcząco, w nocy kilkanaście stopni, czyli w sam raz, aby odetchnąć po słonecznym dniu. Kilka razy widzieliśmy urokliwe jeziorka, a ponieważ przed naszym przyjazdem trochę padało – także sporo zieleni, a nawet kwiatów.

Wyprawa nie była męcząca. W czasie największego upału zatrzymywaliśmy się na sjestę pod drzewkiem, albo w cieniu skał – zawsze w miejscach z przepięknymi widokami. Tuaregowie kładli nam na ziemi dywany i materace, podawali pyszne lunche.

Nasza lodówka na sznurku,coca cola była naprawdę chłodna.

Jedzenie przygotowywane przez Tauregów było smaczne, urozmaicone i do tego pięknie podane.

Na Tadrart wyrusza się, mijając po drodze posterunki wojskowe, z Djanet, niewielkiego miasteczka, do którego można się dostać samolotem z Algieru. Najpierw wyruszyliśmy na południowy wschód od Djanet do kanionu El Berdj, na diuny Wan Tabarakhet (Dolina Tamaryszkowa), łuki Tamezguida, kanion “Circle” i księżycowe Bouhediene, a w końcu na cudowną, niezapomnianą Tin Merzouga.

Tadrart obfituje w niezwykłe formy skalne, co oprócz wielkich, pomarańczowych, a czasami nawet czerwonych wydm jest jego największą atrakcją.

Łuki Tamezguida

Helikopter

Kolejny łuk, jakich tam wiele

Podwójny łuk – jeszcze bez nazwy

Kanion Circle

Bouhediene

Największe wrażenie robiły jednak potężne diuny Tin Merzouga,

…jak okiem sięgnąć morze piasku gdzieniegdzie urozmaicone zerodowanymi skałami.

Tin Merzouga

Tu przyszedł mi na myśl fragment wiersza Leśmiana: „Dusza wybiec chce oczyma upojona, a niesyta”

Powrót na jeden dzień do Djanet pozwolił nam umyć się lepiej niż przy użyciu 1,5 litrowej butelki wody i mokrych chusteczek. Następnie ruszyliśmy na północny zachód od Djanet, aby zobaczyć m.in. święty kanion Tuaregów – Essendilene, las kamiennych iglic – Tikoubene, spektakularny kanion Idaren, jeziorka Ihrir, zęby Thimgas oraz Tilalilen („Puste miejsce do tańca”).

Tikoubene

Miejsce Miecza

Thimgas

Tilalilen

Zachwycając się algierską Saharą nie można zapomnieć o prawdziwych skarbach kultury tej ziemi – sztuce naskalnej liczącej po kilka tysięcy lat, wśród której znajdują się obiekty wpisane na listę UNESCO. Na zdjęciu tzw. „Płaczące krowy”

Tak, na Saharze żyły kiedyś żyrafy…

Wypad na Saharę z Tuaregami był jedną z moich najpiękniejszych przygód, szczerze polecam wyprawę, zwłaszcza ze względu na magiczne muzyczne wieczory przy ognisku. Tuareska muzyka jest niezwykła, krajobrazy cudowne, Tuaregowie przemili i piękni. Zainteresowanych zapraszam do pooglądania mojej galerii na Globtroterze: https://www.globtroter.pl/zdjecia/galeria/4547,sahara.html
Kto chce posłuchać muzyki Tuaregów polecam np. mieszkańca Djanet – Nabila Baly Othmani https://www.youtube.com/watch?v=bb77HetiOuQ
Pozdrawiam wszystkich wielbicieli Sahary
Krystyna – Menhir

 

Inne posty gości  https://piespustyni.pl/category/historie-podroznikow/

Powiadamiaj mnie o nowych postach


Powiązane wpisy

Zamówienie

2019-05-17 07:56:58

1

O blogu

2017-03-20 15:51:00

1

Quingey

2019-03-27 10:24:07

1

Koszyk

2019-05-17 07:56:58

1

Opuszczone domy

2017-03-06 05:30:41

1

Related posts

7 Thoughts to “Algierska Sahara”

  1. Jasiek

    Krystyno- Menhir,wpis super.Szykuj następny!

    1. Menhir

      O pustyni? Namib może, też jest cudna…

      1. Jasiek

        Czekam z niecierpliwością 🙂

  2. Zosia

    Od dłuższego czasu śledzę wpisy na blogu i marzę o takim wyjeździe.Sposób podróżowania Jaśka bardzo mnie fascynuje,ale nie ukrywajmy,że nie każdy ma przystosowany samochód i tyle czasu.Krystyno-Menhir,Twoja forma podróżowania wydaje się być bardziej dostępna,przynajmniej dla mnie.Gratuluję pięknych zdjęć i czekam na opowieść o pustyni Namib.

  3. Krystyna - Menhir

    Zosiu, w Namibii można wypożyczyć terenówkę z namiotem na dachu, pełnym wyposażeniem biwakowym, mapami, gps. I jest tam naprawdę bezpiecznie, łatwo się jeździ (dobre drogi choć w większości terenowe), a do tego przepiękne krajobrazy, niezwykłe plemiona i tabuny zwierząt. Jak chcesz mieć 3 w jednym (pustynię, egzotykę i safari) to tylko do Namibii!

  4. Patrycja

    Bardzo ciekawy opis. We wrześniu wybieramy się do Algierii. Czy może Pani zdradzić kto zabierał Was na pustynię? To było lokalne biuro? Z czyich usług warto skorzystać i jak z bezpieczeństwem?

    1. Menhir

      Witam! Biuro algierskie to Tinariwen Tours https://www.tinariwen-tours.com/ (albo facebook), w Polsce współpracują z Torre. Wydaje się, że ma bardzo dużo chętnych. Bardzo polecam, wyprawa (podróż muzyczna) była naprawdę super: absolutnie bezpiecznie (przelot od razu do Djanet z przesiadką w Algierze), świetna obsługa, wesoła i opiekuńcza (był sam właściciel biura Mohammed Hassani, mówi po angielsku, reszta raczej po francusku, ale chyba nie była to cała jego ekipa), jedzenie bardzo dobre – oczywiście najlepsze to widoki. Wschody i zachody na wielkich diunach, labirynty skalne, piękna muzyka, bez której wyprawa nie byłaby taka niezapomniana, tańce na piasku… 🙂 Jednym słowem chciałabym to jeszcze kiedyś powtórzyć.
      Udanej podróży!

Leave a Comment

CommentLuv badge

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.